piątek, 8 maja 2015

Czy można polubić noszenie codziennie tego samego?


Matilda Kahl i jej uniform
Z reguły w moich postach piszę o tym, w jaki sposób staram się kreatywnie podejść do reguł dress code'u. Nie ukrywam jednak, że czasami mam dosyć porannych rozważań na temat stroju i szukania złotego środka pomiędzy wyrażeniem własnego stylu a obowiązującymi zasadami. Zdarzają się także momenty, w których wybór stylizacji wydaje się na tyle bezsensownym problemem (wśród innych problematycznych kwestii życiowych), że nawet nie mam ochoty myśleć, co mam na siebie włożyć.

Między innym z tego powodu zwróciłam uwagę na artykuł zamieszczony na stronie amerykańskiego Harpers Bazaar (artykuł do przeczytania tutaj). Jego autorką jest Matilda Kahl, dyrektorka artystyczna nowojorskiej agencji PR'owej, która zdecydowała, że codziennie będzie się ubierać do pracy w ten sam zestaw, składający się z białej bluzki i czarnych spodni. Jedynym urozmaiceniem (każdego dnia tym samym) była czarna kokardka wiązana pod szyją.

Matilda, jako przedstawicielka tzw. "kreatywnego zawodu" mogła sobie pozwolić na dużą dowolność w wyborze stylizacji - w tego typu zawodach wręcz oczekuje się zaproponowania czegoś ciekawego. M.in. właśnie te oczekiwania (oraz duża oszczędność porannego czasu i jeden wybór dziennie mniej do dokonania) skłoniły ją do noszenia swoistego uniformu. Oczywiście spotkało się to ze zdziwieniem współpracowników (niektórzy uważali nawet, że wstąpiła do sekty) - jakby to co na siebie włoży świadczyło o tym, czy jest kreatywna, czy nie. A przecież to, że ktoś nie ma potrzeby urozmaicenia swojego codziennego stroju nie oznacza, że jest nieciekawą osobą. Podobnie jak to, że osoba, która ubiera się ekstrawagancko, nie oznacza, że ma "artystyczną" duszę. 





Matilda wskazuje także, że w przypadku mężczyzn takie zachowanie nie spotyka się ze zdziwieniem. Odnosi się także do artykułu, w którym podano przykłady mężczyzn, którzy noszą ciągle to samo i odnieśli wielki sukces (artykuł dostępny tutaj). Wśród nich jest jeden z topowych projektantów mody - Karl Lagerfeld, który jest dyrektorem artystycznym domu mody Chanel, i który od kilkunastu lat pokazuje się wyłącznie w czarnym garniturze, białej koszuli, czarnym krawacie i ciemnych okularach.
Karl Lagerfeld
Prócz niego na liście pojawił się także Steve Jobs (noszący golf i jeansy, które moim zdaniem wyglądają tak, jakby za każdym razem była to DOKŁADNIE ta sama para spodni i DOKŁANIE ten sam golf), Mark Zuckerberg (ja do końca życia będę go kojarzyła z klapkami i szarą koszulką) i Barack Obama (w tym przypadku nie dziwię się, że decyzja dot. wyboru koloru krawata może schodzić na drugi plan). 

A Wy jak podchodzicie do porannego wybierania ubrań? Jest to dla Was udręka i strata czasu, czy wręcz przeciwnie? 

6 komentarzy:

  1. Nie wiem, czy pytanie kierowan jest też do płci brzydkiej, ale fakt, ze noszenie caly czas tego samego nie budzi w naszym przypadku niczyjego zdziwienia, przyjmuję z niemałą ulgą. Super post w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam oba spostrzeżenia! :-)

      Usuń
    2. Gdyby ktoś pomimo weekendu nie wstąpił jeszcze na Bazaar - świetny komentarz Davida: "I also have the priviledge of working in a creative industry - and also get to wear the same thing everyday! My employer is the US Army"!

      Usuń
    3. Pytanie oczywiście było kierowane do przedstawicieli obu płci (cieszę się, że wśród moich czytelników są nie tylko czytelniczki). Ja ciągle zmieniam zdanie - czy to, że faceci do biura noszą garnitur i koszulę (stały zestaw) to oznacza, że mają lepiej, czy gorzej? Dzisiaj mi się wydaje, że gorzej, ale pewnie w poniedziałek rano będę myślała inaczej.

      Usuń
  2. Taki uniform - świetny pomysł, recepta na wszystkie poranne dylematy i wybawienie od wielogodzinnych zakupów. Ale tylko pod warunkiem, że noszony dobrowolnie. Jestem przekonana, że z chwilą wejścia w życie obowiązku noszenia jakiegokolwiek "mundurka" wszystkie jego zalety natychmiast by znikły. Taka nasza przekorna natura. :)

    OdpowiedzUsuń