wtorek, 9 czerwca 2015

Biurowy okularnik


Pamiętam czasy, kiedy założenie okularów przyprawiało mnie o dreszcze. Robiłam to ukradkiem i tylko w przypadkach największej konieczności - kiedy mrużenie oczu już nie pomagało. Zapewne dzięki temu dorobiłam się większej wady wzroku oraz kilku zmarszczek. Wynikało to oczywiście z faktu, że moje oprawki były brzydkie, druciane, a ich kształt nie był dopasowany do kształtu twarzy. 
Dzisiaj wybór okularów jest dużo większy i dzięki temu są ciekawym dodatkiem do stroju - szczególnie biurowego. Mogą nam dodać powagi, odmłodzić lub pomóc w wyrażeniu swojego stylu. Ja posiadam dwie pary korekcyjnych okularów i obie noszę do biura. Jedne z nich są w moim ulubionym stylu retro (widzicie je powyżej), drugie są kolorowe i bardziej szalone (zdjęcia poniżej) - kupiłam je jeszcze przed rozpoczęciem pracy i zakładam tylko do bardzo stonowanych stylizacji. W korporacyjnym środowisku najlepiej sprawdza się umiar, więc najczęściej wybieram jednak brązowe oprawki - wydaje mi się, że dodają mi powagi (szczególnie w zestawieniu ze spiętymi włosami), a jednocześnie podkreślają mój styl. Zakup okularów to spory wydatek (pamiętajmy o możliwości refundacji kosztów przez pracodawcę), dlatego też ich wybór powinien być przemyślany - musimy czuć się w nich dobrze i wiedzieć, że będą pasować do większości naszych ubrań. 
Muszę przyznać, że bycie okularnikiem nie jest proste - zrobienie makijażu oczu to wielkie wyzwanie kiedy nic nie widzisz. Niektórzy znaleźli na to radę - specjalne okulary z odchylanym szkiełkiem (np. takie jak te). Ja nadal często wybieram soczewki kontaktowe, szczególnie latem, kiedy noszę okulary przeciwsłoneczne. Jednak nigdy nie zrezygnuję całkowicie z noszenia okularów korekcyjnych - szczególnie do pracy. 









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz