wtorek, 7 lipca 2015

Raport miesięczny - czerwiec; część druga

Dzisiaj obiecana druga część raportu miesięcznego z czerwca. 


2. Filmy

W tym miesiącu mogę polecić trzy pozycje, w tym dwie jednego reżysera. Niestety nie ma wśród nich komedii. 


2.1 "Whiplash" reż. Damien Chazelle

Zaskakujący i świetnie zagrany film, opowiadający o młodym perkusiście, który trafia pod opiekę legendarnego nauczyciela stosującego kontrowersyjne metody nauki. Pan Fletcher nie uznaje poklepywania po plecach i mówi, że najgorsze co możesz usłyszeć to "Good job". Historia sama w sobie nie jest bardzo skomplikowana, ale dzięki temu możemy obserwować szczegóły relacji głównych bohaterów i gry psychologicznej, której wyniki co chwila nas zaskakują.
Gdzie jest granica pomiędzy pasją, a czystą chęcią udowodnienia czegoś? Czy lepiej walczyć za wszelką cenę, czy dać za wygraną i zostać z niczym? Do czego można się posunąć aby osiągnąć sukces? Niestety dobrnięcie do końca nie daje nam żadnych odpowiedzi, a raczej pozostawia z kilkoma pytaniami - czyli to co ja lubię najbardziej. 


2.2 "Mama" reż. Xavier Dolan

Ten film opowiada o młodym chłopaku cierpiącym na ADHD i jego relacji z matką. Chociaż równie dobrze możemy powiedzieć, że jest on o matce i jej relacji z synem. Nie ma tutaj jednej centralnej postaci, nie ma ani dobrego, ani złego bohatera. Oboje przeżywają swój dramat i oboje bardzo się kochają...ale czy to wystarczy, żeby rozwiązać wszystkie problemy? Film jest mocny z punktu widzenia historii, którą opowiada, ale nie znajdziemy w nim odrażających scen (które, moim zdaniem, są często nadużywane w filmach tego typu, bo w prosty sposób wywołują w nas uczucie przerażenia). Wręcz przeciwnie - obrazy czasami są wręcz malownicze, a odpowiednio dobrana muzyka stwarza swego rodzaju "magiczny" klimat. Zdecydowanie polecam!!!
PS. Nie zdziwcie się - film jest kręcony w formacie 4x4 - czyli obraz jest kwadratowy. 

2.3 "Jak zabiłem moją matkę" reż. Xavier Dolan 

Wcześniejszy film Dolana o podobnej tematyce. Księgowa o kiczowatym stylu (spójrzcie na wspaniale dobraną lampę i obraz nad kanapą) wychowuje samotnie syna - geja o artystycznych zapędach (granego przez reżysera). Już sam ten opis wskazuje na to, że najprawdopodobniej nie będą się dogadywać. I rzeczywiście tak jest - kochają się, ciągle myślą o sobie, ale mają zupełnie różne spojrzenie na życie. W ich relacji są momenty bardzo dobre i bardzo złe - nigdy nic pośredniego. A mimo wszystko niektóre z tych kłótni z łatwością mogę sobie wyobrazić w niejednym normalnym domu. Jak zwykle u Dolana obraz jest bardzo dopracowany - są tam sceny, których jedynym celem jest zaspokojenie wizualne i zwrócenie uwagi widza na pozornie nieistotne szczegóły. 
Muszę przyznać, że oba filmy Dolana zrobiły na mnie ogromne wrażenie - tym bardziej, że reżyser jest bardzo młody. 

Podsumowując - nie umiem powiedzieć, który z trzech opisanych filmów jest lepszy - wszystkie należy koniecznie zobaczyć!!! 
A już jutro zapraszam na kolejny post, w którym opowiem, o tych wszystkich fajnych rzeczach, które nie są książkami, ani filmami :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz