poniedziałek, 6 lipca 2015

Raport miesięczny - czerwiec; część pierwsza

Początkowe założenie tego bloga było takie, że będzie on dotyczył przede wszystkim dress code'u i związanych z tym aspektów. Ale nawet najbardziej pracowite korporacyjne "szczury" potrzebują czasami oderwania od biurowej rzeczywistości. Dlatego też zdecydowałam się rozpocząć nowy cykl o tym, co ciekawego obejrzałam, przeczytałam i przesłuchałam w ciągu ostatniego miesiąca. Żeby jednak całkowicie nie wypaść z biurowych rytuałów postanowiłam nadać cyklowi formę raportu. W tym miesiącu trochę się rozpisałam i dlatego pojawi się on w trzech częściach: książki, filmy oraz inne (artykuły, koncerty, itp.). Części te pojawią się dzień po dniu.  
Zapraszam zatem na pierwszy raport miesięczny - sprawozdanie z "zadań" wykonanych w czerwcu, część pierwsza - książki. 

1. Książki

W tym miesiącu udało mi się ukończyć dwie pozycje:

1.1. "Duma i uprzedzenie" J. Austen

Zabierając się za tę książkę myślałam, że to lekki romans, w którym najbardziej intymnym momentem pomiędzy parą kochanków będzie pokazanie kostek oblubienicy swojemu wybrankowi. I rzeczywiście jest to romans, ale okraszony świetnymi obserwacjami ówczesnego społeczeństwa i jego konwenansów. Dodatkowo powieść jest pełna ironii i humoru w najlepszym wydaniu (bez niepotrzebnego przerysowania). I właśnie TO jest najlepsze w tej książce, bo zakładam, że większość z nas wie, jaki jest finał i głowienie się nad tym, czy główni bohaterowie będą razem, czy nie, raczej nie ma sensu. Bardzo polecam! 
Muszę się jeszcze przyznać (poza protokołem), że całe życie myślałam, że tytuł tej książki to "Duma i uprzedzenia" (w liczbie mnogiej). Dopiero po rozpoczęciu lektury zorientowałam się, że jest on inny, bo przecież tytułowa "duma" to Pan Darcy, a "uprzedzenie" (w liczbie pojedynczej) to Elżbieta...Człowiek uczy się całe życie. 

1.2 "Jak przestałem kochać design" M. Wicha

Bardzo lekka książka o polskim podejściu do designu. Nie należy spodziewać się po niej naukowego wykładu. Nie dowiemy się wiele o teorii designu, za to poznamy m.in. historię klocków Lego. Książka idealna dla laików i dodatkowo bardzo estetycznie wydana. Ma jednak pewną wadę, która sprawia, że trzeba się trochę namęczyć podczas czytania. Książka jest zbyt wąska i przez to niewygodnie się ją otwiera (trzeba sporo siły włożyć, w to, aby się nie zamykała, a już na pewno nie można trzymać jej jedną ręką, a drugą jeść kanapkę). 
Na zachętę, poniżej krótki fragment z książki:

Grafik, który wdaje się w dyskusje na temat barw, stoi na przegranej pozycji. Dwadzieścia lat moich rozmów z klientami wszelkich płci da się streścić w ten sposób:
  • Zielony - nie jesteśmy ekologami.
  • Żółty - nic nie widać.
  • Różowy - hi, hi.
  • Czerwony - precz z komuną.
  • Fioletowy - czy to ciemnoróżowy?
  • Beżowy - brudny.
  • Szary - szary.
  • Brązowy - gówno.
  • Czarny - smutek. Chociaż trzeba powiedzieć, że wygląda elegancko. Zwłaszcza w połączeniu ze złotym. Ale jednak trochę ponuro. Może lepiej dać ciemnozielony? 
Fragment zachęcający, a już jutro zapraszam na drugą część raportu dotyczącą ciekawych filmów, które udało mi się obejrzeć w ostatnim czasie. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz