piątek, 13 listopada 2015

Raport miesięczny - październik; część druga

Dzisiaj trochę się rozpisałam. Obejrzałam kilka dobrych filmów i musiałam o nich napisać. Mam nadzieję, że wytrwacie do końca. Zapraszam na drugą część raportu miesięcznego! 

2. Filmy
2.1 "Debiutanci" reż. Mike Mills

Mam wrażenie, że jest to film, w którym każdy znajdzie coś dla siebie - odnajdzie wątek lub uczucia, z którymi kiedyś miał styczność. 
Głównym bohaterem jest zbliżający się do czterdziestki, lekko wycofany rysownik - Olivier, który nie może odnaleźć szczęścia w życiu.  Pewnego dnia spotyka na swojej drodze młodą aktorkę, w której się zakochuje. Ale czy idylliczny początek ich znajomości (sceny niemal jak z komedii romantycznej) wystarczy, żeby związek przetrwał dłużej? Każdy z nich ma za sobą przeszłość i doświadczenia, które odbijają się na ich postępowaniu. 
W filmie pokazana jest przede wszystkim przeszłość Oliviera - akcja przeplatana jest licznymi retrospekcjami skupiającymi się głównie na opowieści o umierającym ojcu, który po śmierci swojej żony oznajmia, że jest gejem. Mimo śmiertelnej choroby znajduje sobie chłopaka i postanawia spędzić ostatnie miesiące swojego życia w szczerości i pełnym szczęściu. Ten wątek może wydawać się trywialny, ale nie powinien Was zniechęcić do obejrzenia filmu. Olivier przywołuje w pamięci obrazy z czasów swojego dzieciństwa - chłodne relacje rodziców oraz niespełnioną matkę. Nie są to obrazy ukazujące dramat rodzinny i życie przepełnione nieszczęściem. A jednak doświadczenia te wpływają pośrednio na życie bohatera. 
Nic w tym filmie nie jest dopowiedziane. Nie ma prostych odniesień i powiązań. I m.in to jest w nim takie zachwycające. 
Dla mnie jednak film opowiada przede wszystkim o tym, że niezależnie od wieku, w każdej nowej sytuacji, która wiąże się z uczuciami, towarzyszy nam strach i niepewność. Jest to także film o tym, że zmiana swojego dotychczasowego życia jest ciężka. Nie ważne, czy zbliżamy się do końca swojego życia (tak jak ojciec Oliviera), czy jesteśmy w jego połowie i próbujemy rozpocząć nowy związek. Za każdym razem mamy podobne obawy i za każdym razem jesteśmy debiutantami. 
Nie jest to wesoły film - dużo w nim smutku i bólu. Bólu tym bardziej dotkliwego, że nienazwanego i nie mającego konkretnej przyczyny, z którą można spróbować walczyć. Mimo wszystko niesie ze sobą pewną dozę nadziei...ale także niedopowiedzianej i mało konkretnej. 
No i ta muzyka Bacha pojawiająca się w tle - bardzo polecam! 

2.2 "Jabłko Adama" reż. Anders Thomas Jensen

Na tym filmie nieźle się uśmiałam. Zaskoczenie goniło zaskoczenie. Mamy w głowie jakieś stereotypy - czym jest dobro, a czym jest zło i próbujemy się ich trzymać. Jednak granica jest tak cienka, że można się łatwo pogubić. Tak jak gubi się Adam - recydywista, który przyjeżdża do protestanckiej parafii w ramach resocjalizacji. Oczekuje, że będzie nawracany i od początku przyjmuje postawę odpowiednią do swojej roli brutalnego i złego nacjonalisty (nawet wiesza na ścianie portret Hitlera). Jednak tak się nie dzieje - pastor okazuje się człowiekiem, który tak bezgranicznie wierzy w dobro, że w ogólnie nie dostrzega zła. Adam jest tym nawet lekko rozczarowany i w konsekwencji buntuje się przeciwko kłamstwu, na którym opiera się życie pastora. Może słowo "kłamstwo" nie jest tutaj odpowiednie, bo duchowny mocno wierzy w swoje tezy i wcale nie uznaje siebie za kłamcę. 
Mimo, że się śmiałam film nie jest komedią. Ale nie jest też dramatem - ciężko wepchnąć go w jakieś ramy. Zawiera wiele symbolicznych momentów i odniesień, które nie zawsze potrafiłam wyczuć (chyba powinnam nadrobić czytanie Biblii). Nawet uporczywie puszczana piosenka Bee Gees "How deep is your love" wydaje się w tym filmie nabierać symbolicznego znaczenia. 

2.3 "Wilk z Wall Street" reż. Martin Scorsese

Świetny film o tym jak łatwo spaść z wysokiego konia wielkiego sukcesu. Fabuła filmu jest powszechnie znana - początkujący na giełdzie w Nowym Jorku makler zakłada własny biznes opierający się na mniejszych i większych przekrętach. Zarabia krocie i w pełni korzysta ze swoich pieniędzy. Widzimy przepych, niekończące się imprezy, morze alkoholu i narkotyki. Tak wygląda większa część filmu. W pewnym momencie, podobnie jak przy fali sukcesów, jedno wydarzenie pociąga za sobą kolejne, i wszystko zaczyna się walić. Film jest bardzo barwny i nie pozwala na nudę. Pewnie nie każdemu się spodoba sposób opowiedzenia historii - czasami zbyt barwny (a nawet przerysowany), ale dzięki temu podkreślający wydźwięk późniejszych wydarzeń. 
Film świetnie pokazuje także to, że nie trzeba być finansowym geniuszem, żeby zdobyć pieniądze - trzeba być przede wszystkim dobrym sprzedawcą. 

2.4 "Parabellum" reż. Lukas Valenta Rinner

Na zakończenie krótka wzmianka o filmie obejrzanym podczas Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Oglądamy w nim kilku Argentyńczyków (z pełnym przekonaniem użyłam słowa "oglądamy", bo nie ma wielu dialogów), którzy wybierają się na szkolenie przygotowujące do końca świata. Coraz gorsze warunki, w których się znajdują każą nam myśleć, że gdzieś po drodze szkolenie przerodziło się w coś więcej. 
Szczerze mówiąc nie do końca zrozumiałam przesłanie filmu oraz jego zakończenie. Przyznaję, że największą przyjemnością były pofilmowe dyskusje próbujące odpowiedzieć na pytanie "o co w ogóle chodziło w tym filmie?". Warto zatem oglądać bardzo alternatywne produkcje w gronie wielu znajomych - może ktoś z grupy zrozumie ich sens i się z nami podzieli. 
Pewnego rodzaju urozmaiceniem była także Pani z widowni, która oglądała film z foliową torebką na głowie :). 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz