czwartek, 10 grudnia 2015

Raport miesięczny - listopad; część druga

Dzisiaj tylko dwa filmy, ale za to idealnie nadające się do obejrzenia podczas Świąt. Oba mają dwie kluczowe zalety - z jednej strony ciekawa fabuła, która z pewnością zainteresuje nawet najbardziej wybrednych członków rodziny, a z drugiej lekko dramatyczny wydźwięk, który pozwoli na oderwanie się od sielskiej świątecznej atmosfery. 

2. Filmy
2.1 "Zaginiona dziewczyna" reż. David Fincher

Bardzo udana ekranizacja powieści Julian Flynn, autorki, która jest uważana za prekursorkę nowego trendu, tzw. domestic noir, czyli domowego czarnego kryminału. Sama książka jest oceniana dosyć wysoko - słyszałam nawet opinie, że jest o niebo lepsza od filmu. Głosy sprzeciwu amatorów wersji literackiej dotyczą przede wszystkim zakończenia, które pisarka (a zarazem autorka scenariusza) przerobiła na potrzeby filmu. Jest to bardzo inteligentny zabieg - skoro osoby, które obejrzały film nie wiedzą jak skończy się powieść, to jest szansa, że jeszcze po nią sięgną. A zakończenie w tej całej historii jest najważniejsze - to do niego dąży cały film, i to na nie czeka (przez ponad dwie godziny) widz.  
Akcja filmu rozgrywa się wokół zaginięcia żony Nicka - pisarza granego przez Bena Afflecka. Małżeństwo Nicka i Amy, które zaczęło się dosyć sielankowo, przeżywa kryzys dotykający obie strony związku. Wypalenie Nicka obserwujemy w czasie realnym, natomiast uczucia Amy ukazywane są jako retrospekcje. Kiedy Amy znika w dziwnych okolicznościach, Nick wcale nie wygląda na zaniepokojonego. Kolejno odkrywane ślady prowadzą do zaskakującego rozwiązania. I nawet kiedy już wiemy, co się stało - historia toczy się dalej. Film ani przez chwilę się nie dłuży - ciągle coś nas zaskakuje i obowiązkowo należy go obejrzeć za jednym podejściem. Wybór aktorów do głównych ról także uważam za bardzo trafiony. 
Najbardziej chciałabym odnieść się w mojej recenzji do zakończenia - ale nie będę Wam zabierała przyjemności z oglądania filmu, bo de facto kluczowe są jego ostatnie dwie minuty. 
Miłego seansu! 

2.1 "Gra tajemnic" reż. Morten Tyldum

Nie miałam zbyt wygórowanych oczekiwań co do tej pozycji. Myślałam, że to kolejny film o łamaniu kodu Enigmy. Każdy przecież wie, że został on złamany przez wielkich polskich matematyków i kropka. Na tym najczęściej kończy się nasza wiedza w tym temacie. 
Film natomiast prawie w ogóle nie odnosi się do osiągnięć Polaków. Pokazuje dalsze losy tego idealnego szyfru i to, że złamanie kodu wcale nie oznaczało zakończenia walki. Słowo walka ma w tym filmie zupełnie inny wydźwięk - nie widzimy prawie w ogóle pola bitwy - nie ma krwi i drastycznych scen, które kojarzą się z wojną. Pokazana jest natomiast walka głównego bohatera (genialnego matematyka Alana Turinga). Człowieka, który całe swoje uczucia i wiarę przelewa na własne dzieło - maszynę, która ma rozszyfrować kod. 
Film ten w gruncie rzeczy skupia się na historii człowieka. Jego maszyna i to, w jaki sposób wpłynęła ona na losy wojny, jest tylko tłem do obserwowania zmagań bohatera z własną osobą, odmiennością i niemożnością osiągnięcia szczęścia. 
Bardzo polecam ten film - może nawet zachęci kogoś do zgłębienia, nie tylko losów i osiągnięć Alana Turinga, ale także zagadnień z dziedziny kryptografii (okazuje się, że jest całkiem dużo filmików na YouTube na ten temat). 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz