piątek, 11 grudnia 2015

Raport miesięczny - listopad; część trzecia

Pora na ostatnią część raportu - trochę się rozpisałam na temat sztuki, którą widziałam w Teatrze Ateneum, ale była tak genialna, a jednocześnie jest tak niedoceniona, że nie mogłam się powstrzymać. 

3.1 Sztuka "Mary Stuart" reż. Agata Duda-Gracz


"Mary Stuart" to dopracowana w najmniejszych szczegółach sztuka, która z jednej strony mną wstrząsnęła, a z drugiej zachwyciła. 
Wszyscy znamy tragiczną historię życia wielkiej królowej Szkocji. Sztuka opowiada o jej ostatnich chwilach, chwilach, które nie są przepełnione majestatem i nie mają nic wspólnego z odchodzeniem z godnością. 
Na początku widzimy małą, skuloną przy ścianie celi, łysiejącą postać w brudnej koszuli. Aż ciężko uwierzyć, że to jest właśnie legendarna władczyni. Ten wygląd tylko podkreśla jej przerażenie i brak pogodzenia z własnym losem, którego nieuchronność przypomina stale obecna, nieruchoma postać czuwającego w kącie kata. Główna bohaterka jest w stanie absolutnego rozkładu - fizycznego i moralnego, a autor sztuki nie szczędzi odrzucających scen i wypowiedzi. Po chwili zaczynamy gardzić zarówno Marią, jak i jej służbą, która ciągle knuje, a śmierć swojej królowej rozważa jedynie przez pryzmat własnego losu. O dziwo, jedyną postacią, która nie bierze udziału w tym spektaklu wokół królowej jest jej kat - spokojny i opanowany nie daje się wciągnąć w gierki głównej bohaterki. 
Wszystko w tej sztuce mi się podobało! I tekst i to w jaki sposób został zinterpretowany, aktorstwo, oprawa muzyczna, scenografia… nawet przerywniki w postaci lekko kiczowatych tańców dworskich, które za każdym razem mają coś symbolizować, przypadły mi do gustu. 
Jak zwykle zachwycała Agata Kulesza w roli Marii Stuart - ucharakteryzowana w taki sposób, że ciężko ją poznać. Inni aktorzy także byli świetni - Paulina Gałązka jako służąca, która nawet swoim sposobem poruszania i postawą wyrażała to, jak nisko upadła. Nawet aktor grający upośledzonego pomocnika kata był genialny. 
Kolejnym mocnym punktem była muzyka - wykonywana na żywo przez byłych członków Kapeli ze wsi Warszawa. 
Zupełnie nie potrafię zrozumieć, czemu ta sztuka miała tak słabe recenzje - chyba nie natknęłam się na ani jedną jednoznacznie pozytywną opinię na jej temat. Jeśli ktoś z Was widział tę sztukę to bardzo chętnie przeczytam, co o niej myślicie. 
Na mnie zrobiła ogromne wrażenie - jest to jedno wielkie studium upadku, o którym nie potrafiłam zapomnieć jeszcze przez wiele godzin po wyjściu z teatru.

3.2 Wystawa fotografii Zofii Rydet "Zapis socjologiczny" w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie 

Prezentacja zdjęć, które pani Zofia wykonała w latach 1978 - 1997. Bohaterów swoich zdjęć - mieszkańców polskich wsi - pani Zofia fotografowała we wnętrzach domów twierdząc, że otaczające ich codzienne przedmioty w najbardziej dogłębny sposób definiują osoby w nich mieszkające. I rzeczywiście to się sprawdza - o każdej osobie można wiele powiedzieć właśnie na podstawie otaczających je wnętrz i przedmiotów . Przede wszystkim rzuca się w oczy różnica w zamożności poszczególnych domów, które de facto w większości są chatkami. A mimo to w prosty sposób możemy ocenić, czy rodziny w nich mieszkające znajdują się na szczycie, czy na dole wiejskiej hierarchii. Dodatkowo bardzo ciekawe są szczegóły poszczególnych mieszkań - telewizory traktowane jak ołtarzyki, zdjęcia, plakaty i bibeloty, które w jakiś sposób wyrażają chęć dążenia do otaczania się rzeczami ładnymi. Ciekawa jestem, jaki byłby efekt podobnego projektu zrealizowanego w dzisiejszych czasach np. na warszawskim Ursynowie? Co można powiedzieć o pokoleniu, które gustuje w prostych, skandynawskich wnętrzach wprost z katalogu Ikea? Czy w jakiś sposób one nas określają? Czy wręcz przeciwnie - dążymy do tego, żeby nie podkreślały naszych cech. Myślę, że pokolenie Ikea to bardzo trafna nazwa…
Bardzo interesująca wystawa, polecam, otwarta do 10 stycznia, jeszcze na nią zdążycie! Więcej o wystawie na stronie: http://artmuseum.pl/pl/wystawy/zofia-rydet-zapis-1978-1990 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz