środa, 9 grudnia 2015

Raport miesięczny - listopad; część pierwsza

Na szczęście ten okropny listopad już za nami!!! Bardzo mi ulżyło, że w końcu dobiegł końca. Chociaż z drugiej strony grudzień wcale nie zapowiada się lepiej. Wiadomo, że to ciężki miesiąc - przygotowania do Świąt, robienie pierników, sprzątanie i kupowanie prezentów - czyli wszystko to co blogerki i vlogerki lubią najbardziej. Ja najbardziej lubię buszować po księgarniach i z reguły, jakimś dziwnym, magicznym sposobem, kupuję w prezencie książki, które sama chcę przeczytać. Czasami nawet czytam je zanim przebrnie przez nie obdarowana osoba :). Jeśli przypadkiem szukacie prezentowych inspiracji w literaturze to zapraszam do lektury dzisiejszej części raportu miesięcznego. 


1. Książki
1.1 "Dygot" J. Małecki

Książka Małeckiego jest dosyć dziwnym tworem - trochę saga rodzinna, trochę powieść metafizyczna. Mimo wszytko jest to przede wszystkim opowieść o zwykłym życiu - namiętnościach i ludziach, którzy z cierpliwością przyjmują to, co im stawia na drodze los. Jest to także opowieść o inności, z którą ciężko żyć w świecie przepełnionym zabobonami i gusłami. Inności, która nie jest akceptowana przez otoczenie. 
Jednym z głównych bohaterów jest albinos Wiktor. Obserwujemy jego normalne życie i nawet z czasem zapominamy o jego odmienności. Przypominają nam o tym jedynie opisy zachowań wiejskiej społeczności, w której żyje i funkcjonuje. Wszystko owiane jest swego rodzaju tajemnicą i magią, która jednak nigdy nie przekracza pewnej granicy. Chwilami nawet chciałam, żeby ta mistyczna atmosfera się rozwinęła i wzięła górę - wtedy może łatwiej byłoby mi przypisać znaczenie poszczególnym wydarzeniom i dojrzeć coś więcej w dobijającej prostocie życia bohaterów. Rzeczywistość wykreowana przez autora jednak tylko podkreśla to, że "życie to jeden, kurwa, wielki dygot"

Powieść jest dziwna, ale bardzo intrygująca - czyta się ją jednym tchem. Do tego stopnia, że czasami miałam wrażenie, że zbyt łatwo przerzucam kolejne strony - bez zastanowienia i namysłu, bez rozważania konkretnych scen i wypowiedzi. Gdzieś w głębi czekałam na to wielkie "COŚ". 
Czy ono nadchodzi i czy to dobrze, czy źle, to już powinniście ocenić sami. Zapewniam jednak, że czasu poświęconego na lekturę nie uznacie za stracony. 

1.2 "W imię dziecka" I. McEwan

Bohaterką tej krótkiej powieści jest Fiona - pani sędzina specjalizująca się w prawie rodzinnym. Rozstrzyga w sprawach, które mogą wydawać się nierozstrzygalne. Bo jak zdecydować o losie dziecka, wbrew woli kochających rodziców, przy jednoczesnym poszanowaniu poglądów wszystkich stron? 
Główna bohaterka radzi sobie z tym nad wyraz sprawnie - opiera się na przyjętych zasadach i schematach, które pozwalają jej w miarę obiektywnie (w miarę, bo nie ma w tych przypadkach prostych odpowiedzi) ocenić sytuację i podjąć decyzję zgodną z prawem. Jak podkreśla sama bohaterka, "zajmuje się sądem prawa, a nie moralności"
Nie jest to jednak osoba, która bez emocji podchodzi do życia - widać to zwłaszcza w relacji z mężem, relacji do której nie potrafi się zdystansować. I także brak tego niezbędnego dystansu w stosunku do chłopca - świadka Jehowy, który nie chce się poddać leczeniu - niesie za sobą niebezpieczne konsekwencje. Nie oznacza to, że podjęta decyzja jest zła lub dobra. Pokazuje natomiast, że nawet dobre decyzje mogą mieć niespodziewane skutki. 
Książka opisuje zdarzenia pełne emocji, a jednak jest w niej pewna subtelność, która pozwala czytelnikowi z zupełnie innej perspektywy obserwować jak przemyślane decyzje rodzą nieprzemyślane skutki i jak sytuacje, które nie powinny mieć wpływu na nasze życie potrafią naruszyć konstrukcje budowane przez lata. 
Zdecydowanie polecam! 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz