wtorek, 12 stycznia 2016

Raport miesięczny - grudzień; część pierwsza

Ostatnio panuje moda na styl skandynawski. W tym miesiącu jak najbardziej się w nią wpisałam i przeczytałam dwie książki skandynawskich autorów. Zapraszam na pierwszą część raportu miesięcznego.


1. Książki
1.1 "Ja nie jestem Miriam" M. Axelsson

Najnowsza powieść szwedzkiej autorki opowiada o życiu z tajemnicą w tle. Tajemnicą tym bardziej uciążliwą, że wiążącą się z bólem, cierpieniem i utratą bliskich osób.
Główną bohaterkę, mieszkającą w Szwecji Miriam, poznajmy w dniu jej 85 urodzin. Otoczona rodziną wydaje się mieć wszystko, czego osoba w tym wieku potrzebuje. Ciągle jednak męczą ją koszmary i wracają do niej wspomnienia z dwóch tragicznych lat jej młodości, które spędziła w obozach koncentracyjnych (najpierw Auschwitz, a później Ravensbruck).
Zagłębiamy się w życie Miriam z perspektywy trzech najważniejszych dla jej losów okresów, których fragmenty przytaczane są w powieści zamiennie, aż w końcu łączą się w jedną spójną i logiczną całość.
Pierwszy okres dotyczy pobytu w obozach, w których główna bohaterka znalazła się z powodu romskiego pochodzenia. Dziwny przypadek sprawia, że zmienia tożsamość i zaczyna podawać się za Żydówkę o imieniu Miriam. W gruncie rzeczy okazuje się to zaletą, bo po wojnie trafia do Szwecji, gdzie obowiązuje zakaz przyjmowania Romów. I tutaj przenosimy się do kolejnego okresu, czyli początków pobytu w Szwecji. Negatywne postrzeganie Romów i spychanie ich na margines społeczny sprawia, że Miriam utwierdza się w przekonaniu, że po wyjawieniu swojej tajemnicy zostanie wyklęta przez swoją rodzinę i znajomych. Wspomnienia związane z obozem i rodziną wywołują w niej niemal fizyczne reakcje. Jej życie staje się ciągłą walką o to, żeby z jednej strony nie zapomnieć o romskiej rodzinie, a z drugiej, nie opowiedzieć o swoich emocjach i wspomnieniach. Bez wyjawiania tajemnicy Miriam dotrwała aż do swoich 85 urodzin. Opowieść, co się dzieje w tym dniu, jest ostatnim z opowiadanych wydarzeń.
Muszę przyznać, że lektura tej książki wiązała się dla mnie z dużym wysiłkiem emocjonalnym. Zestawienie dotkliwych opisów życia obozowego, z późniejszym tragizmem związanym z ciągłym kłamstwem i niemożnością wyjawienia swojej tajemnicy bardzo mnie poruszyło. Nigdy nie da się zapomnieć, wymazać istotnych wydarzeń z historii naszego życia i funkcjonować bez rozmyślania o nich. Niewyjawione tajemnice stają się ciężarem, który sprawia, że nie wiemy, czy jesteśmy akceptowani przez bliskie osoby w pełni.
Zdecydowanie polecam!

1.2 "Moja walka" K. O. Knausgard




Druga część dość dziwnej biografii norweskiego pisarza, w której opisuje  (mniej lub bardziej chronologicznie) wydarzenia swojego życia. Pierwsza część, która skupiała się na relacji z rodzicami i dzieciństwie bardzo mi się podobała. Natomiast druga absolutnie mnie zachwyciła!
Tym razem autor opisuje swoje pierwsze lata pobytu w Szwecji, założenie rodziny, przyjście na świat swoich dzieci oraz przytłaczającą codzienność bycia rodzicem.
Książka ta jest zupełnie inna od opisywanej powyżej - nie ma w niej tajemnicy, a wręcz przeciwnie - autor niczego przed nami nie ukrywa i mówi nawet o najbardziej wstydliwych uczuciach. Nie ma w niej także określonej fabuły i rytmu, który może nam ułatwić zmierzanie do końca książki. Nie uznaję tego za wadę, chociaż czasami, wielokrotnie wielostronicowe dygresje mogą spowodować, że nie wiemy, o którym momencie jego życia teraz czytamy (czy jest to moment między pierwszym a drugim dzieckiem, czy może między drugim a trzecim?).
Jednak ja wcale nie oczekiwałam od tej książki zwrotów akcji i sensacyjnych wydarzeń. Zagłębiałam się w szczegóły, które opisywał i jego spostrzeżenia na temat otaczającego świata. Autor serwuje nam opisy niezliczonych czynności domowych, które absolutnie nie mają w sobie nic ciekawego, ale pozwalają wprowadzić nas w jego codzienność wiążącą się nierzadko z frustracją i uczuciem niemocy ("...nowoczesny i sfeminizowany chodziłem ulicami Sztokholmu, nosząc w sobie wściekłego mężczyznę z dziewiętnastego wieku").  Później znienacka przytacza rozważania filozoficzne o sztuce, literaturze, otaczającym świecie lub opisuje wydarzenie, które miało wpływ na jego pojmowanie świata.
Jest to jedna z niewielu biografii, w których czuję, że nic nie jest udawane, kreowane i wyolbrzymiane. Jest to niezmiernie trudne, w szczególności  w przypadku autobiografii, z czego autor świetnie zdaje sobie sprawę. 

"Wiele można powiedzieć o obrazie samego siebie, lecz na pewno nie to, że kształtuje się on w chłodnych salach rozsądku. Umysł może go zrozumieć, ale władzy, by nim sterować, nie ma.  Obraz samego siebie to nie tylko to, kim się jest, lecz również to, kim chce się być, mogłoby się być lub kiedyś się było. Dla obrazu samego siebie nie ma różnicy między tym, co realne, a tym co hipotetyczne."

Książkę bardzo polecam - w szczególności smakoszom szczegółów codziennego życia i lekko filozoficznych rozważań na ich temat.

.

1 komentarz: